Rok w podróży dookoła świata kosztował nas 101 663 zł. Poniżej przeczytasz, co składało się na każdą kategorię wydatków. Poznasz w ten sposób nasz styl podróży i będziesz w stanie ocenić, czy potrzebowałbyś/abyś większych czy mniejszych środków finansowych. 1. PODRÓŻ DOOKOŁA ŚWIATA – TRANSPORT 51 540 zł
Kliknij tutaj, 👆 aby dostać odpowiedź na pytanie ️ Napisz jaki wpływ na Fogga miało spotkanie z Audą. Jest to lektura "W 80 dni dookoła świata" jakub84ak5 jakub84ak5
Opis. (1) Zakład to zakład, więc trzeba się śpieszyć, gdyż okrążenie kuli ziemski w niecałe trzy miesiące to misja z rodzaju niemożliwych. Dżentelmen Phileas Fogg wyrusza na spotkanie niebezpiecznych przygód i zapierających dech w piersiach scenerii. Oto serialowa adaptacja XIX-wiecznej powieści Juliusza Verne’a.
Elizabeth Bisland była wolniejsza o 5 dni, ale również pobiła bohatera "W 80 dni dookoła świata'. W 1890 roku Bly wydała bestsellerową książkę "Dookoła świata w 72 dni" (swoje
Rok 1872. Anglik Phileas Fogg zakłada się o 20 tys. funtów z członkami klubu dżentelmenów, że jest w stanie okrążyć świat w 80 dni. Wyrusza w podróż w towarzystwie służącego imieniem Passepartout.
Pełny opis książki: W 80 dni dookoła świata. W 80 dni dookoła światabez skrótów i cięć w treści. W tym wydaniu znajdziesz odpowiedzi na pytania z podręcznika - „pewniak na teście”, czyli wskazanie zagadnień, które zwykle pojawiają się w pytaniach z danej lektury we wszelkich testach sprawdzających wiedzę, a także w
„W 80 dni dookoła świata” to powieść dla dzieci i młodzieży, która swoją premierę miała w 1872 roku. Mimo jednak, że od jej premiery minęło tyle czasu to dalej jest to tytuł obecny w popkulturze. Mało tego – to książka, która pomimo upływu lat dalej jest niezwykle przyjemną, przygodową lekturą.
Zielona Sowa Śladami Phileasa Fogga Gra od 39,50 zł Sprawdź lub napisz opinię Wiek od 9 lat, Przewidywany czas gry Do 2 godzin. Porównaj ceny w 4 sklepach.
Początek podróży Fileasa Fogga Znajdź par 80 dni dookoła świata - mapa podróży Rysunek z opisami. autor: Krzyshasek. Klasa 5 Geografia Lektury szkolne Polski.
Śladami Phileasa Fogga. Z mojej kolekcji PasjOla 10 sierpnia 2020. Kilka lat temu, na gliwickim Pionku poznałam grę W 80 dni dookoła świata. To była bardzo przyjemna rodzinna gra, oparta na powieści Juliusza Verne o tym samym tytule. W tym roku na Planszówkach w Spodku wypatrzyłam grę Śladami Phileasa Fogga wydawnictwa Zielona Sowa
aM2V8. Nie śpiesz się. Przegapisz najlepsze chwile swojego października 1956 roku publiczność zgromadzona w nowojorskim teatrze Rivoli wyruszyła w ekscytującą trzygodzinną podróż wraz z angielskim dżentelmenem Phileasem Foggiem. Film grany był przy pełnej widowni przez kolejne 15 miesięcy i stał się drugim po Dziesięciorgu przykazaniach Cecila B. DeMille’a największym hitem roku. Źle jednak przetrwał próbę czasu i współcześnie jest oceniany jako płytki film rozrywkowy oraz jeden z najgorszych laureatów Oscara w głównej kategorii. Ale nie można zaprzeczyć, że to również film prawdziwego pasjonata, który zainwestował w projekt 6 milionów dolarów, popadając przez to w długi. Raczej nie chodziło mu o wykupienie wszystkich Oscarów, lecz o stworzenie wysmakowanej plastycznie filmowej przygody, która oczaruje widzów na całym pasjonatem był Michael Todd, znany impresario broadwayowski. Już w połowie lat 40. pomógł zebrać fundusze na sceniczny musical według powieści Juliusza Verne’a z 1873 roku. Głównym inicjatorem przedsięwzięcia był Orson Welles – jego spektakl Around the World (1946) z muzyką i piosenkami Cole’a Portera okazał się jednak wielką porażką kasową. 10 lat później niemający doświadczenia w produkowaniu filmów Todd postawił wszystko na jedną kartę i doprowadził do końca filmową adaptację ulubionej książki, odnosząc gigantyczny sukces finansowy. Przy okazji wprowadził także pewną rewolucję techniczną – współtworzony przez niego system Todd-AO ustanowił nowe standardy rejestracji obrazu filmowego. Sprawiedliwie należy jednak przyznać, że W 80 dni… jest drugą po Oklahomie (1955) Freda Zinnemanna produkcją wykorzystującą te musical Orsona Wellesa przyniósł straty nie z powodu jakości widowiska, ale ze względu na brak znanych nazwisk w obsadzie (w roli Phileasa Fogga – Arthur Margetson). Dlatego Mike Todd postawił sobie za główny cel zaangażować do filmu jak najwięcej gwiazd kina (nie tylko z Hollywood). Dokonał czegoś, co wydawało się niemożliwe – zgromadził wiele znanych twarzy i umieścił ich w krótkich, nawet kilkusekundowych epizodach. Dla przykładu ceniony za swój głos Frank Sinatra nie mówi ani słowa, tylko gra na pianinie, po czym odwraca się do kamery (ten moment zapewne wywołał aplauz widowni).Producent wraz z ekipą postanowił przenosić plan filmowy szlakiem podróży głównego bohatera. Dzięki temu użyto naturalnych plenerów – od Londynu przez Paryż, Hiszpanię, Hongkong, Japonię, po San Francisco. To zresztą nie wszystkie atrakcje turystyczne, bo sceny indyjskie kręcono w Pakistanie, a podróż z Rangunu do Hongkongu odbywa się z widokiem na Wielki Pałac w Bangkoku (co ciekawe, użytą w tej scenie łódź pożyczył filmowcom król Tajlandii). Wszystkie pieniądze wydane na taką wyprawę musiały przekładać się na to, co można było obserwować na ekranie, dlatego ekipa operatorska pod kierunkiem Lionela Lindona bardzo powoli chłonie krajobrazy, by widz rozkoszował się nimi i podziwiał uroki świata filmowane w wysokiej w filmie historię zna chyba każdy, ale nie zaszkodzi przypomnieć. Phileas Fogg (David Niven) to dżentelmen w każdym calu, członek elitarnego Klubu Reforma i miłośnik wista (angielskiej gry karcianej). Podczas rozmowy z partnerami od wista dochodzi do nietypowego zakładu – Fogg stawia swoją fortunę na to, by udowodnić swoje racje dotyczące geografii. Jest przekonany, że naszą planetę można okrążyć w 80 dni, z czym nie zgadzają się jego koledzy z Klubu. Istotny jest przy tym fakt, że akcja toczy się w roku 1872 i wtedy faktycznie nie było wystarczająco szybkich środków transportu, by okrążyć świat w 80 dni. Mamy więc podróż balonem przez Alpy, jazdę na słoniach przez dżunglę, podróże XIX-wiecznymi pociągami i pokonywanie trasy drogą scenariuszem pracowali Perelman, James Poe i John Farrow. Ostatni z wymienionych, będący także reżyserem z ogromnym doświadczeniem, miał realizować ten film. Jednak producent zwolnił go krótko po rozpoczęciu zdjęć – zdążył nakręcić tylko kilka sekwencji w Hiszpanii, które powstawały w pierwszej kolejności. Na jego miejsce przybył Michael Anderson, angielski filmowiec z mniejszym dorobkiem, doceniany wówczas za dramat wojenny Nocny nalot (1955).Stanęło przed nim niezwykle trudne zadanie – 75 dni zdjęciowych pod kierunkiem producenta, który miał konkretne wymagania co do formy spektaklu. Forma miała przewyższać wszystko to, co stworzono do tej pory w Hollywood. Przed ekranem przemyka więc nie tylko duża ilość gwiazd, aktorów i statystów, ale także zwierząt. Wybudowano wiele planów zdjęciowych, by ukazać zróżnicowane miejsca – od roztańczonej Hiszpanii przez malowniczą Azję po tereny indiańskie w Ameryce. Uszyto rekordową liczbę kostiumów i wzniesiono monumentalne dekoracje. Wszystko to sfilmowano w nowym formacie opracowanym w celu zapewnienia wysokiej rozdzielczości obrazu film pamięta się głównie ze zjawiska zwanego cameo. Polega ono na zatrudnianiu znanych osobistości do kilkusekundowych występów. Napisy końcowe (zaprojektowane przez Saula Bassa) stanowią pewnego rodzaju mapę, na której możemy odnaleźć znane nazwiska biorące udział w produkcji. Ale dla miłośnika starego kina atrakcją jest także wyszukiwanie tych osób w trakcie filmu. I tak na przykład w sekwencji londyńskiej wystąpił John Gielgud – jeden z najwybitniejszych aktorów szekspirowskich. W części hiszpańskiej swoje umiejętności pokazują nie tylko aktorzy, ale i słynny tancerz flamenco José Greco oraz matador Luis Miguel Dominguín, najwięcej gwiazd jest rzecz jasna w epizodzie amerykańskim – w samej scenie barowej w San Francisco można zobaczyć Marlenę Dietrich (która wypowiada słowa „Nie spiesz się, przegapisz najlepsze chwile swojego życia”), George’a Rafta i Franka Sinatrę. Potem jest dość wyrazisty John Carradine w roli politykującego pułkownika, a następnie Buster Keaton jako konduktor (ten chwyt wydaje się oczywisty – w najsłynniejszych filmach, Rozkoszach gościnności i Generale, pokazał swoją fascynację historią kolei). Natomiast postać pułkownika amerykańskiej kawalerii nie przypadła żadnej pierwszoligowej gwieździe, lecz B-klasowemu aktorowi-kowbojowi, Timowi zaskakujące, to nie Phileas Fogg w interpretacji Davida Nivena okazał się najważniejszą rewelacją obsadową, lecz meksykański komik Mario Moreno posługujący się pseudonimem Cantinflas. W Hiszpanii i Ameryce Łacińskiej cieszył się ogromną popularnością i to właśnie on (a nie Francuz, jak w książce) wcielił się w postać wiernego lokaja zwanego Passepartout. Po tej roli Cantinflas zagrał w jeszcze jednej wypełnionej gwiazdami produkcji hollywoodzkiej pt. Pepe (1960, reż. George Sidney), która była dla odmiany wielką klęską kasową i zakończyła międzynarodową karierę komika. O kultowości tego aktora w krajach hiszpańskojęzycznych świadczy nowo powstałe słowo „cantinflada”, oznaczające rozwlekłe gadanie, w którym nie ma merytorycznej treści. Na tym głównie opierał się humor reprezentowany przez Meksykanina, ale Todd i Anderson wykorzystali jego inny popisowy numer – parodię korridy zaprezentowaną po raz pierwszy w komedii Ani krwi, ani piasku (1941, reż. Alejandro Galindo).Do najbardziej chybionych pomysłów obsadowych zaliczyć należy Petera Lorre’a w roli Japończyka i Shirley MacLaine odgrywającą postać hinduskiej księżniczki. Z obsady pozytywnie wyróżnia się Robert Newton, wcielający się w przebiegłego inspektora Fixa podejrzewającego Fogga o obrabowanie Banku Anglii. Aktor był znany z ról piratów, Długiego Johna Silvera i Czarnobrodego, oraz z alkoholizmu, który przyczynił się do jego śmierci. Pracując nad rolą inspektora Fixa, dotrzymał słowa danego producentowi i odstawił alkohol. Ale po zakończeniu zdjęć wlał w siebie tak dużą ilość mocnego trunku, że wątroba i serce nie wytrzymały. Zmarł około siedem miesięcy przed premierą 80 dni dookoła świata to czyste kino rozrywkowe – bezpretensjonalne i momentami naprawdę urocze, korzystające z wielu lubianych przez widzów klisz gatunkowych. Najważniejszy jest motyw wyścigu z czasem i piętrzące się przeszkody na drodze do celu. Są ratunki w ostatniej chwili, jest zetknięcie człowieka z technologią, ale też z dziką Naturą. Jest ukazane w pełnej krasie bogactwo planety Ziemia, ale także różnorodność kostiumów i scenografii w zależności od miejsca. Wspaniale prezentuje się muzyka Victora Younga, który po 22 nominacjach do Oscara zdobył jedyną (w dodatku pośmiertną) statuetkę za omawianą produkcję. Na ścieżce dźwiękowej oprócz oryginalnej partytury Younga pojawiło się też wiele klasycznych utworów z poprzednich stuleci (np. Rule Britannia, The Girl I Left Behind Me).Raczej w zgodnej opinii uważa się, iż w roku 1956 powstało wiele innych dzieł zasługujących na miano najlepszego filmu roku, np. Olbrzym George’a Stevensa, który niedawno też obchodził rocznicę premiery, a w którym zagrała Elizabeth Taylor, żona Mike’a Todda odpowiedzialnego w dużej mierze za sukces omawianego przedsięwzięcia. Związek Liz z Mikiem przerwała śmierć męża w katastrofie prywatnego samolotu, niespełna półtora roku po premierze jego sztandarowego dzieła… Mimo iż spośród pięciu Oscarów jeden trafił w ręce scenarzystów, to nie scenariuszowe pomysły dziś imponują. Ten barwny film przygodowy to przede wszystkim uczta dla oka, a jego głównym celem jest uatrakcyjnić niedzielne popołudnie z rodziną. Przed Michaelem Toddem do ekranizacji utworu Verne’a przymierzał się Alexander Korda, który ostatecznie stwierdził, że ten projekt nie ma szans powodzenia – jest zbyt kosztowny i wymagający. Tak więc dobrze, że chociaż w takiej formie ta przygoda ujrzała światło dzienne.
"Futurystyczne retro" - styl filmu Ten pressbook może zdradzać kluczowe elementy filmu Twórcy filmu zdecydowali się na styl filmów z lat 50-tych. Scenograf Blake wyjaśnia: „Spodobał nam się ten okres, bo w tamtych latach ludzie starali sobie wyobrazić, jak będzie wyglądała przyszłość. Tworzyli latające spodki i rakiety kosmiczne. Staraliśmy się włączyć to w film dziejący się pod koniec XIX wieku. Nazwaliśmy to „futurystyczne retro”. Celem Coraciego była hybryda pomiędzy filmem kostiumowym i współczesnym. „Braliśmy różne elementy z różnych okresów, od roku 1880 po 2001 i mieszaliśmy style. Na przykład Fogg wyglądem pasuje do lat 60-tych, hełm od odrzutowego plecaka przypomina hełm skejtbordzisty, a gogle – gogle narciarskie. Paleta kolorów użytych w filmie miała nie być zbyt dziecinna. Do projektu kolorystycznego danej sceny dodawaliśmy trochę jaskrawości, a potem postarzaliśmy go, żeby wtopił się w całość filmu.” Kostiumograf Anna Shepard, nominowana do Oscara za Pianistę i Listę Schindlera, chciała podkreślić barwny charakter filmu i pomóc aktorom wczuć się w role. „Spędzanie w kostiumach 12 godzin dziennie zmienia podejście aktorów do roli, powoduje, że czują się, jakby żyli w tym okresie. Wszystko jest inne. Kostiumograf nie tylko tworzy odpowiednie do okresu kostiumy, ale i kieruje aktorami, to dzięki niemu inaczej chodzą, siadają, inaczej się zachowują.” Stworzenie kostiumów dla kultur tak odmiennych jak Indie, Chiny i Anglia to niełatwe zadanie. Poszukiwanie tkanin, farbowanie i postarzanie było żmudnym procesem. Choć odpowiedzialna za fryzury i charakteryzację Christine Blundell pracowała przy wielu filmach kostiumowych, W 80 dni dookoła świata nie było dla niej łatwym orzechem do zgryzienia. „Dobrze znam wiktoriański Londyn. Ale era wiktoriańska na całym świecie? Tu się trochę zawahałam. Trudno było wyczuć odmienności charakterystyczne dla każdego kraju. Ale się udało.” „W 80 dni dookoła świata” to rozrywka najlepszej jakości dla całej rodziny. Jest tu akcja, przygody, romanse, komedia i bohaterowie, dla których podróż jest cenną lekcją. Fogg poznaje samego siebie, świat, i – dzięki Monique – także sztukę. Uczy się czegoś o sprawach, których nie da się wyjaśnić naukowo, uczy się życia. Film pokazuje, jak poszerzanie horyzontów i poznawanie ludzi z różnych kultur uzupełnia i kształtuje naszą osobowość. Jim Broadbent dodaje: „Ten film przemawia do wszystkich. Na przykład, jest to typowy film Jackie Chana. Ale występuje tu też królowa Wiktoria. To bardzo pomysłowa układanka.” O produkcji Ten pressbook może zdradzać kluczowe elementy filmu „Wszyscy znają „W 80 dni dookoła świata” i właśnie to było dla nas doskonałym punktem wyjścia, żeby stworzyć coś, czego jeszcze nie było.” – mówi Jackie Chan. Jedna z producentek, Phyllis Alia, dodaje „ to film przygodowy, komedia, love story, film o sztukach walki, film dla dzieci, film dla dorosłych, fantasy – wszystko w jednym. Uwielbiam jego oryginalność i magiczną aurę. Gwarantuje wycieczkę dookoła świata i poznawanie nowych kultur. Siedząc w kinie odbywamy przejażdżkę po Indiach, Chinach i całym mnóstwie egzotycznych miejsc, których większość kinomanów nie będzie miała okazji zobaczyć. A nic tak nie pobudza rodzinnej ciekawości i wyobraźni jak pomysł objechania świata w 80 dni.” Reżyser Frank Coraci wtóruje im: „Naszym głównym celem była epicka opowieść obdarzona poczuciem humoru, zabawny film, który pokaże widzom kawałek świata.” Jackie Chan, którego komediowo-sensacyjny styl widać w wielu scenach, dodaje: „Obaj z Frankiem lubimy rozśmieszać ludzi i myślę, że na tym filmie będą się śmiać. Poza tym, gdyby wszyscy rozumieli kultury i religie innych narodów, nie byłoby więcej wojen. O tym też mówi film – o zrozumieniu świata, który nas otacza.” Rob Schneider dodaje: W 80 dni dookoła świata ma współczesny odcień filmu akcji, ale umiejscowionego w świecie Juliusza Verne’a. Myślę, że Verne byłby bardzo zadowolony z tej wersji.” Według innego z producentów Cary Granata „Frank Coraci to wizjoner. Wziął na warsztat klasyk Juliusza Verne’a i nasycił go taką energią i magią, że film aż wyskakuje z ekranu.” Alia potwierdza „Frank jest idealnym reżyserem dla tego filmu. Bardzo sprawnie miesza ze sobą akcję, przygodę i miłość, otrzymując w efekcie zwariowaną i pełną zwrotów akcji komedię.” Od chwili, gdy zapoznał się z filmami o Jamesie Bondzie, Coraci uwielbiał wynalazki. „Pomyślałem - zróbmy z Fogga wynalazcę, żebyśmy mogli zastosować parę świetnych gadżetów.” Doskonały komik brytyjskiej telewizji Steve Coogan, grający Fogga, z radością zgodził się na zmiany Coraciego w dość sztywnej sylwetce książkowego bohatera. „Verne z rozmysłem odmalowuje Fogga jako dosyć bezbarwną postać. Coraci chciał dodać mu trochę ognia, pasji na jakimś punkcie. To daje dużo możliwości komediowych, bo Fogg jest zarazem bardzo niepewny siebie.” Międzynarodowa gwiazdorska obsada to zamierzony cel Coraciego. „Bohaterów filmu spotyka w podróży wiele niespodzianek i chciałem, by poznawani przez nich ludzie byli taką niespodzianką. Najlepszym sposobem na to było zaangażowanie paru wielkich gwiazd w maleńkich rólkach, w których mogą śmiać się same z siebie i swoich wizerunków. Pewną zachętą była dla nich na pewno okazja do ciekawych podróży.” „Myślę, że te gwiazdy zwabił do nas rozmach filmu i przeczucie, że tu praca będzie się łączyła z dobrą zabawą. Znam Arnolda Schwarzeneggera od dawna i wiem, że będąc na planie zawsze jest zadowolony i lubi się śmiać.” Aktualny gubernator stanu Kalifornia wystąpi jako książę Hapi, do bólu próżny turecki władca, który zakochuje się w Monique. Legenda komedii John Cleese wcieli się w rolę „londyńskiego policjanta, bardzo staroświeckiego gościa, niezbyt rozgarniętego.” Co całkowicie zrozumiałe, filmowcy objechali świat wkoło, poszukując odpowiednich plenerów. „Sami odbyliśmy swoją podróż dookoła świata – mówi Coraci – W ciągu 15 dni byliśmy w 18 krajach. Czułem się trochę jak Fileas Fogg. Prócz spełnienia funkcji praktycznej ta wycieczka przypomniała nam też, czym jest prawdziwa podróż. Potem, w trakcie zdjęć, przypominałem sobie „Hm, oni od dziesięciu dni przemierzają powozem Chiny. Są śpiący i poobijani. Moje doświadczenia podczas szukania plenerów bardzo pomogły mi odpowiednio wyreżyserować te sceny.” Oczywiście obwożenie całej ekipy po świecie byłoby niemożliwe, wybrano więc kilka plenerów, które mogłyby ‘zagrać’ parę miejsc. Postanowiono np., że Tajlandia zagra Chiny oraz Indie. Potem ekipa ruszyła do Berlina, który doskonale sprawdził się w roli Londynu i Paryża. Producent Bill Badalato uważa, że „przy tego rodzaju filmach zawsze istnieje pokusa, by choć część ich nakręcić w studio. Ale kinomani są dziś bystrzy i szybko tu zauważą. Film to doświadczenie wzrokowe i widzowie doskonale wiedzą, czym różni się ujęcie w plenerze od dekoracji.” Do roli Passepartout, lokaja Fogga, jego asystenta, obrońcy i wybawiciela, a pod koniec filmu nawet przyjaciela, reżyser i producenci upatrzyli sobie Jackie Chana, gwiazdę światowej sławy, utalentowanego sportowca i komika, otwartego i pełnego ciepła. Producent Hal Lieberman ocenia: „Chyba pierwszy raz zaproponowano mu rolę skierowaną nie tylko dla dorosłych, ale i dzieci, nie tylko rolę ‘fizyczną’, ale i aktorsko wymagającą. Spisał się fantastycznie.” Sam Jackie twierdzi, że woli być „traktowany jako aktor, a nie wyłącznie spec od kopniaków, także z tego powodu, że aktorzy tacy jak Al Pacino czy Dustin Hoffman mogą grać świetne role do późnej starości. A jak długo da radę boksować i kopać gwiazda kina akcji? Oprócz tego gram Chińczyka, który trafia do Anglii, czuje się tam jak ryba bez wody. A to przecież cały ja, więc nawet nie musiałem obmyślać roli. Wszyscy znają opowieść Verne’a, zagranie w niej to dla mnie zaszczyt.” Jedyną rzeczą, którą Jackie musiał opanować do tej roli, był język francuski. W zamian uczył całą obsadę sztuczek kaskaderskich i sztuk walki. Opracowywał też choreografię walk. Wspólnie z Coracim obmyślili większość z najbardziej dynamicznych scen inspirując się stylem Charlie Chaplina, Bustera Keatona i Freda Astaira. W ciągu jednego dnia zdjęć bywało, że Jackie zmieniał 20 kostiumów i kilkadziesiąt par butów. „Dla mnie praca nad filmem to zawsze jest przyjemność. Podróżowanie przy okazji po świecie jest jeszcze przyjemniejsze, zwiedzam tyle nowych miejsc, uczę się tylu nowych rzeczy. Poza tym z radością zaprezentuję widzom odrobinę chińskiej kultury.” W roli Fileasa Fogga Coraci od początku wyobrażał sobie tylko Steve’a Coogana. „Musimy uwierzyć, że Fogg był geniuszem, ale był też w nieświadomy sposób śmieszny.” Coogan mówi: „Wspaniale jest grać człowieka o sławnym nazwisku. To też spora odpowiedzialność, ponieważ ludzie wytworzyli sobie już jakiś obraz tego bohatera i ja muszę spełnić ich oczekiwania. Ale to akurat mnie pociąga. Fogg świetnie radzi sobie z maszynami, gorzej z kontaktami międzyludzkimi. Sztuka go nie bawi, uważa, że nauka jest odpowiedzią na wszystko, a cała reszta to detale.” Ten punkt widzenia zmienia się pod wpływem pięknej francuskiej artystki Monique. „Monique, tak jak Fogg, wyprzedza swoje czasy. Ma w sobie pasję i śmiałość, by walczyć o swoje przekonania, ale także współczucie, czułość i humor.” Belgijka Cecile de France z entuzjazmem odniosła się do propozycji. „To prawdziwy film przygodowy, taki jak te, które oglądałam w dzieciństwie i dzięki którym marzyłam o zostaniu aktorką.” Producentka Alia porównuje ją do Ingrid Bergman czy Dorothy Lamour: „Cecile ma w sobie coś z aktorek tamtych czasów, które umiały zaistnieć na ekranie nie mówiąc ani słowa. Nie ma wielu młodych aktorek, które miałyby zarówno urodę i wdzięk, jak i wyczucie komiczne w takim stopniu, jak ona.” Romans, który kwitnie między nimi, jest nieunikniony, ponieważ „Fogg stara się promować naukę, a Monique – sztukę.” Bill Badalato dodaje: „Troje głównych bohaterów to trójka kompletnie różnych ludzi, i o tym właśnie mówi powieść. Każdy z aktorów, bardzo w duchu filmu, jest innej narodowości.” Nagrodzony Oscarem za rolę drugoplanową w Iris Jim Broadbent gra tu „czarny charakter, nieprzyjemnego gościa, wrednego lorda Kelvina. Uważa on, że nauka i cywilizacja bardziej rozwinąć się nie mogą i taki stan mu odpowiada. „Ta rola ma w sobie, jak zresztą cały film, wariacki posmak filmu rysunkowego, z którym dotąd nie eksperymentowałem.” Ewen Bremner, niezapomniany Szkot z Trainspotting, gra podstępnego inspektora Fixa. W słowach Bremnera „Fix to worek treningowy. W każdej scenie, w której się pojawia, ląduje na deskach. A co najlepsze, uważa, że całkowicie panuje nad sytuacją. Albo mnie zgniatają, przypalają ogniem, biją, ciągną, depczą i obijają, albo muszę wyskakiwać z okien i spadać z dachów. Jackie używa mnie jako tarczy i jako broni.” 700-osobowa ekipa rozpoczęła zdjęcia do filmu w przytłaczającym upale Tajlandii. Po paru męczących, ale pogodnie spędzonych tygodniach i przystanku w Bangkoku, Phuket i Krabi, ekipa ruszyła do Europy. Jedną z kluczowych scen filmu jest moment rozbicia machiny latającej na schodach Akademii Nauk. Idealnie nadawał się do tego jeden z wielkich placów Berlina. Stojąca przy nim Opera doskonale zagrała Akademię Nauk, a do zakrycia zbyt nowocześnie wyglądających budynków scenograf skonstruował ogromną rzeźbę lwa na kółkach. Przesuwając ją kamerzyści mogli filmować plac z wielu stron. Uliczki francuskiego miasteczka zagrała jakby zapomniana przez czas niemiecka miejscowość Goerlitz. Także w Niemczech, choć już w studiu, powstały ujęcia San Francisco. Ekipa zwiedziła ogółem 10 krajów, Paryż, Austrię, Kornwalię, Hong Kong, kalifornijską pustynię i Wielki Mur w Chinach, uciekając się do technik komputerowych tylko w absolutnej konieczności. Hal Lieberman uważa, że film ma szczególne znaczenie w trwającym właśnie okresie dość napiętej sytuacji na świecie. „Czasy są trudne, a nasz film mówi o uprzejmości, szczodrości i dowcipie na całym świecie. To miła opowieść, przekazuje miłą treść. Steve Coogan: „To film bardzo na czasie. Świat sporo ostatnio przeszedł, a my próbujemy zbliżyć ludzi do siebie. Ukazujemy bardzo pozytywny obraz świata jako globalnej wioski.”
Wstęp„W 80 dni dookoła świata” to bez wątpienia najsłynniejsza książka Juliusza Verne’a. Nie tylko weszła do kanonu literackiego, ale też stała się toposem kultury. Choć bardzo szybko rekord ustanowiony przez Fileasa Fogga został pobity, i to w świecie rzeczywistym, przez amerykańską dziennikarkę Nellie Bly, która okrążyła glob w nieco ponad 72 dni, a dziś można tę trasę pokonać samolotem w kilkadziesiąt godzin (o półtoragodzinnym locie na pokładzie stacji kosmicznej nie wspominając), to jednak owa podróż literacka ciągle nas inspiruje, o czym świadczą nie tylko liczne wznowienia, ale także oparte mniej lub bardziej luźno na tej powieści filmy, kreskówki, komiksy, gry planszowe i komputerowe oraz przeróżne gadżety. Konotacje bywają zresztą często jedynie powierzchowne, odwołujące się do skojarzeń, jak rozliczne tytuły książkowe i prasowe typu „W 80 dni dookoła czegoś”, lub nawet „W 8 dni dookoła tego lub owego”, co paradoksalnie potwierdza ogromną siłę oddziaływania książki Juliusza Verne’a na nasze skojarzenia i sukces powieści o podróży dookoła świata to wypadkowa tego, co typowe dla twórczości autora „Niezwykłych Podróży”, czyli wyrazistych bohaterów, wartkiej akcji, licznych przygód, dużej porcji wiedzy naukowej, szczególnie geograficznej, a także, w przypadku tej książki, pewnego konceptu, który nie był nawet oryginalnym pomysłem pisarza. Verne sam przyznawał, że trafił nań przypadkowo. W wywiadzie udzielonym amerykańskiemu dziennikarzowi Robertowi Sherardowi powiedział: „kiedy pewnego dnia, siedząc w pa¬ryskiej kawiarni, przeczytałem w »Siècle«, że można objechać świat w osiemdziesiąt dni, przyszło mi nagle na myśl, że mógłbym wykorzystać zmianę południków i pozwolić memu bohaterowi zyskać lub stracić jeden dzień w podróży. Tak oto znalazłem zakończenie mej powieści”.Powieść o osiemdziesięciodniowej podróży dookoła świata odniosła ogromny sukces. Drukowana była najpierw w odcinkach w prasie. Francję, a później Anglię i Stany Zjednoczone ogarnęła mania zawierania zakładów, czy jej ekscentrycznemu bohaterowi uda się zdążyć na czas. Wielu ludzi myślało nawet, że jest on prawdziwą postacią i rzeczywiście okrąża kulę ziemską. Różne linie oceaniczne zabiegały u pisarza, by uczestnicy okołoziemskiej podróży płynęli właśnie ich statkiem, co zapewniało wyśmienitą reklamę. Gdy ukazało się wydanie książkowe powieści, stało się prawdziwym bestsellerem, rozchodząc się za życia J. Verne’a w nakładzie ponad 100 tys. egzemplarzy. Po nim przyszła zaś adaptacja sceniczna w Teatrze Porte Saint-Martin, z oszałamiającą scenografią i zapierającymi dech w piersiach rekwizytami. W przedstawieniu brał udział żywy słoń! Cieszyło się ono ogromnym zainteresowaniem widzów i przyniosło Verne’owi duże zyski (w przeciwieństwie do książki, na której dorobił się przede wszystkim wydawca, Pierre-Jules Hetzel, z którym J. Verne swego czasu podpisał niekorzystny kontrakt).Do dziś powieść ta jest chętnie wystawiana, zarówno na świecie jak i w Polsce, a także często ekranizowana, choć filmy zazwyczaj mocno odbiegają od literackiego pierwowzoru. Nie świadczy to jednak o potrzebie jego wzbogacania i uatrakcyjniania, bowiem, gdyby nie był sam w sobie ciekawy, filmowcy by po niego nie sięgali. Jest to owej powieści „życie po życiu”, wyraz tego, że stała się powszechnym dobrem kultury. Każdy czerpie z niej jak chce i co chce. To zadziwiające, jak ta niezbyt obszerna, bo jednotomowa, powieść zawładnęła naszą dzienne ujrzała ona w roku 1872, jako jedenasty tom serii „Niezwykłe Podróże”. Początkowo ukazywała się w odcinkach na łamach poważnego czasopisma „Le Temps” (od 6 listopada do 22 grudnia). Następnie, 30 stycznia 1873 r., wyszła w postaci książkowej, w wydaniu popularnym, czyli w małym formacie i bez ilustracji. Na edycję ekskluzywną, w zdobionych okładkach i z 56 ilustracjami Alphonse’a de Neuville’a i Léona Benetta, trzeba było poczekać do 25 września 1873 czytelnicy, jak w przypadku wielu innych książek Verne’a, otrzymali rodzimy przekład przygód Phileasa Fogga niemal równolegle z francuskim pierwodrukiem, bo już na przełomie 1873 i 1874 r. Powieść wyszła w trzech częściach nakładem warszawskiego Wydawnictwa Józefa Grajnerta, w przekładzie własnym edytora. Oprócz wydawcy i tłumacza był on działaczem oświatowym, folklorystą, etnografem i pisarzem. Żył w latach 1831-1910. Po nim po najsłynniejszą powieść Juliusza Verne’a sięgnął Henryk Gliński (1853-1905), księgarz, wydawca, dziennikarz, literat, publicysta, tłumacz literatury pięknej i krytyk teatralny, który w 1880 r. opublikował jej streszczenie towarzyszące grze planszowej wydanej w Warszawie nakładem Wydawnictwa Zabawek i Gier Pedagogicznych. Wszystkie kolejne edycje książki „W 80 dni dookoła świata” aż do drugiej wojny światowej, a było ich jeszcze dziewięć, były anonimowe. W 1952 r. nakładem Instytutu Wydawniczego „Nasza Księgarnia” ukazało się najpopularniejsze tłumaczenie Zbigniewa Florczaka (1923-2005), eseisty, krytyka sztuki, prozaika i publicysty ( „Polityki” i paryskiej „Kultury”), które do dziś miało kilkadziesiąt wznowień, choć w ostatnich latach pojawiły się też inne przekłady, Elżbiety Kulickiej i Mieczysławy Wójcik. Najczęściej jednak w minionych trzech dekadach mniej solidni wydawcy sięgali po wolne od praw autorskich wydania przedwojenne i, po uwspółcześnieniu pisowni i gramatyki, publikowali je jako własne anonimowe opracowania, biorąc udział w swoistym wyścigu do portfeli rodziców chcących zakupić dla swych pociech szkolną lekturę. Był to jeden z powodów, obok niewątpliwej atrakcyjności tej powieści, imponującej liczby jej polskich wydań, która sięga stu! Tym samym jest to najczęściej wydawana w Polsce książka Czarodzieja z przekładem, najbardziej wiernym francuskiemu oryginałowi i opatrzonym wnikliwymi przypisami, do grona tłumaczy opisu szalonej wyprawy Phileasa Fogga dołącza Janusz Krzysztof Czubaszekprezes Polskiego Towarzystwa Juliusza Verne’aRozdział IO tym, jak Phileas Fogg i Passepartout zgodzili się zostać dla siebie panem i sługąW roku 1872 dom opatrzony numerem 7 przy Saville Row w Burlington Gardens1 – w którym to w roku 1814 zmarł Sheridan2 – zamieszkiwał Phileas Fogg3, należący do najbardziej osobliwych i wyróżniających się członków Reform Clubu5 w Londynie, choć on sam zdawał się dokładać starań, aby nie zwracać na siebie jednego z największych mówców, którymi szczyci się Anglia, zajął zatem ów Phileas Fogg, postać tajemnicza. Nie wiedziano o nim nic, co najwyżej to, że był człowiekiem wielce wytwornym i jednym z najbardziej przystojnych spośród lepszego towarzystwa o jego podobieństwie do Byrona6 – chodziło o głowę, gdyż nogi miał bez zarzutu – ale do Byrona z wąsami i faworytami, Byrona niezmiennego, niestarzejącego się, choćby dożył tysiąca wątpienia Phileas Fogg był Anglikiem, ale niekoniecznie londyńczykiem. Nikt nigdy go nie widział ani na giełdzie, ani w banku7, ani w żadnym z kantorów City8. W basenach przy nabrzeżach Londynu nie pojawił się nigdy statek, którego byłby on armatorem9. Dżentelmen ów nie wchodził w skład żadnej rady nadzorczej. Jego nazwisko nie padło ani razu w żadnym ze stowarzyszeń adwokackich, Temple, Lincoln’s Inn, Gray’s Inn10. Nie wystąpił nigdy jako prawnik w Sądzie Słuszności11, Sądzie Ławy Królowej12, Trybunale Skarbu, sądzie kościelnym. Nie był ani fabrykantem, ani kupcem, handlowcem czy ziemianinem. Nie był członkiem Royal Institution of Great Britain13, podobnie jak London Institution14, London Mechanics’ Institution15, Russell Institution16, Zachodniego Instytutu Literackiego17, Instytutu Prawa18 czy też Instytutu Sztuki i Nauki19, działających pod protektoratem Jej Królewskiej Mości20. Nie należał również do żadnego z licznych towarzystw, od których roi się w stolicy Anglii, zaczynając od Towarzystwa Świętej Harmonii21, a kończąc na Towarzystwie Entomologicznym22, założonym głównie w celu niszczenia szkodliwych Fogg był członkiem Reform Clubu, ni mniej, ni dziwiącym się, iż równie tajemniczy dżentelmen znalazł się pośród członków owego poważanego stowarzyszenia, można odpowiedzieć, że nastąpiło to z poręczenia braci Baring23, u których cieszył się kredytem otwartym24. Stąd też pewna surface25 powodująca, iż jego czeki były regularnie realizowane z niezmiennie mającego pokrycie rachunku Phileas Fogg był zamożny? To nie ulegało wątpliwości. W jaki jednak sposób zyskał swój majątek, było niewiadome nawet dla ludzi najlepiej poinformowanych, on zaś sam był ostatnią osobą, którą należałoby się o to pytać. W każdym razie nie szastał nim, ale też na nic nie skąpił, gdyż kiedykolwiek brakowało jakiejś sumy na wsparcie sprawy godnej, użytecznej bądź dobroczynnej, dostarczał ją po cichu, sposób znaleźć było dżentelmena mniej niż on wylewnego. Mówił najrzadziej, jak tylko mógł, a im bardziej milczał, tym za bardziej zagadkowego uchodził, choć swe życie prowadził w sposób całkowicie otwarty. Było ono jednak tak matematycznie stałe w każdym jego przejawie, że niemająca się czym pożywić wyobraźnia szukała odbywał on podróże? Zapewne, nikt bowiem lepiej od niego nie opanował mapy świata. Każde na niej miejsce, choćby odległe, zdawał się znać dogłębnie. Zdarzało się, że w kilku zwięzłych i jasnych słowach wypowiadał się podczas toczonych w klubie tysięcznych rozmowach na temat zaginionych albo zabłąkanych podróżników; wskazywał na możliwości, które się sprawdzały, jego zdanie zdawało się wynikać ze zdolności proroczych, gdyż wydarzenia toczyły się w sposób na to właśnie wskazujący. Człowiek ten musiał podróżować wszędzie – w każdym razie w wszakże pewne, że Phileas Fogg przez ostatnie długie lata nie opuszczał Londynu. Ludzie mający zaszczyt znać go odrobinę lepiej od innych zaświadczali, że przez nikogo i nigdzie nie był widziany poza przemierzaną przezeń codziennie najkrótszą drogą z domu do klubu. Czas spędzał na czytaniu gazet i graniu w wista26. W tej grze pozwalającej milczeć, co bardzo odpowiadało jego charakterowi, często odnosił zwycięstwa, lecz wygranych sum nie wkładał nigdy do swojej sakiewki, gdyż stanowiły znaczną pozycję budżetu przeznaczanego na dobroczynność. Należy przy tym zaznaczyć, że pan Fogg nie grał oczywiście z chęci zarabiania, ale dla samej gry, będącej dlań walką toczoną przeciwko przeszkodom, aczkolwiek walką bez ruszania się, przenoszenia, męczenia się, co odpowiadało jego nie znał żony i dzieci Phileasa Fogga, które mogą się przydarzyć ludziom najuczciwszym w świecie, jak też jego krewnych i przyjaciół, co naprawdę zdarza się rzadziej. W swoim domu przy Saville Row mieszkał samotnie. Nigdy nie mówił, co się tam dzieje, nikogo w nim nie przyjmował. Poprzestawał na jednym tylko służącym. Śniadania i obiady spożywał w klubie w porach ściśle wyznaczanych chronometrycznie27 w tej samej sali, przy tym samym stole, nie zapraszając do niego nikogo, nie rozmawiając z kolegami, do siebie wracał tylko na sen punktualnie o północy, nie korzystając nigdy z wygodnych pokoi Reform Clubu, oddawanych do dyspozycji jego członków. Na dwadzieścia cztery godziny doby dziesięć spędzał w swoim domostwie, przeznaczając je na odpoczynek albo toaletę. Jeśli spacerował, to wyłącznie krokami równej długości po zdobionym intarsją28 parkiecie sieni wejściowej bądź po biegnącej w koło galerii, nad którą zaokrąglała się kopuła o niebieskich szybach, podtrzymywana dwudziestoma kolumnami jońskimi z czerwonego porfiru29. Podczas śniadań i obiadów jadał jedynie potrawy pochodzące z klubowych kuchni, spiżarni, kredensów30, składów ryb i nabiału, dostarczane na jego stół z tych wyśmienitych zasobów. To personel klubu, pełny powagi, odziany na czarno i noszący buty o podeszwach z moltonu31, podawał Foggowi posiłki na specjalnej porcelanie i na obrusie z saskiego płótna32; to sporządzane dla klubu kryształowe karafki zawierały jego sherry, porto lub claret33, doprawiany likierem z kasji, nekropienia34 i cynamonem; to wreszcie lód – wielkim kosztem sprowadzany z jezior Ameryki – klub dodawał do jego napojów, aby miały one odpowiedni poziom w taki sposób żyją sobie ekscentrycy, to trzeba przyznać, że żyją sobie dobrze!Dom przy Saville Row nie był zbytkowy, wyróżniał się jednak ogromnymi wygodami. Jego mieszkaniec miał wszakże tak niezmienne zwyczaje, że służbie pozostawało coraz mniej pracy. Od swego jedynego jej członka Phileas Fogg wymagał za to punktualności i nadzwyczajnej ścisłości. Owego dnia, drugiego października, zwolnił on Jamesa Forstera, gdyż służący ten zawinił, przynosząc mu do golenia podbródka wodę o temperaturze osiemdziesięciu czterech stopni Fahrenheita35 zamiast wymaganych osiemdziesięciu sześciu, i czekał na jego następcę, który miał się pojawić pomiędzy godziną jedenastą a wpół do Fogg, siedzący sztywno w swoim fotelu, ze stopami tak blisko siebie jak u żołnierza na paradzie, z dłońmi spoczywającymi na kolanach, z ciałem wyprostowanym i uniesioną głową, wpatrywał się w ruch wskazówki zegara z wahadłem, urządzenia wielce złożonego, pokazującego godziny, minuty, sekundy, dni, miesiące i lata. Z wybiciem wpół do dwunastej pan Fogg powinien, wedle swego codziennego zwyczaju, opuścić dom i udać się do Reform wówczas rozległo się pukanie do drzwi saloniku, w którym przebywał zwolniony służący James Forster.– Nowy służący – się i pokłonił młody, około trzydziestoletni mężczyzna.– Jesteście Francuzem i macie na imię John? – zapytał go Phileas Fogg.– Jean, jeśli jaśnie pan nie ma nic przeciwko temu – odparł przybyły. – Jean Passepartout36, na jakim to nazwisku poprzestaję i które tłumaczy moją wrodzoną umiejętność wygrzebywania się z tarapatów. Uważam się, jaśnie panie, za człowieka uczciwego, ale mówiąc szczerze, imałem się wielu zajęć. Był ze mnie wędrowny śpiewak, woltyżer37 w cyrku, akrobata robiący sztuki niby Léotard38, linoskoczek niby Blondin39; potem zostałem nauczycielem gimnastyki, aby czerpać korzyści z mych talentów, a wreszcie sierżantem strażaków w Paryżu. Dorobiłem się nawet godnych uwagi pożarów. Francję opuściłem już pięć lat temu i pragnąc zakosztować życia domowego, pracuję w Anglii jako lokaj. Zostawszy teraz bez posady i dowiedziawszy się, że pan Phileas Fogg jest w całym Zjednoczonym Królestwie40 człowiekiem wiodącym życie najbardziej uregulowane i osiadłe, przybyłem do jaśnie pana w nadziei zaznania spokojnego życia, aż zapomnę o tym nazwisku Passepartout…– Passepartout mi odpowiada – odrzekł dżentelmen. – Zostaliście mi poleceni z dobrymi opiniami na wasz temat. Czy wiecie, czego wymagam?– Tak, jaśnie panie.– Świetnie. Jaką macie godzinę?– Jedenastą dwadzieścia dwie – odparł Passepartout po wydobyciu z głębi kieszeni ogromnego srebrnego zegarka.– Wasz zegarek się spóźnia – powiedział pan Fogg.– Proszę o wybaczenie jaśnie pana, ale to niemożliwe.– Spóźnia się cztery minuty. Nieważne. Wystarczy znać różnicę. Od tej zatem chwili, czyli od jedenastej dwadzieścia dziewięć rano w środę, drugiego października 1872 roku, służycie u tych słowach Phileas Fogg wstał, wziąwszy kapelusz lewą ręką, włożył go automatycznym ruchem i nie mówiąc nic więcej, opuścił usłyszał, jak dwa razy zamykają się drzwi prowadzące na ulicę, za pierwszym razem wyszedł nimi nowy pan; za drugim uczynił to jego poprzednik, James domu przy Saville Row Passepartout pozostał Saville Row – obecnie Savile Row, krótka ulica w dzielnicy Mayfair w Londynie, powstała w latach 1731-1735, niemal od początku słynęła ze znajdujących się przy niej pracowni najlepszych krawców męskich; dom nr 7 został zniszczony w roku 1940 wskutek bombardowania. Burlington Gardens – ulica, a nie dzielnica, w centralnym Londynie, poprzeczna do Savile Row, powinno być: Burlington Richard Brinsley Sheridan (1751-1816) – irlandzki poeta, dramaturg i polityk, autor komedii, poseł, znakomity mówca, dwukrotnie minister (finansów i floty); w latach 1813-1816 mieszkał przy Saville Row 14, a nie 7, gdzie zmarł w roku 1816, a nie Phileas Fogg – postać fikcyjna; amerykański dziennikarz i podróżnik William Perry Fogg (1826-1909) dokonał w latach 1869-1871 podróży dookoła świata, którą opisał w swojej książce, Round the World: Letters from Japan, China, India and Egypt (1872), nie wiadomo jednak czy była ona znana J. Verne’owi; Phileas to imię (gr. „kochający”), które może żartobliwie nawiązywać do karcianej pasji naszego bohatera („kochający asy”; z greckiego phile: „miłośnik” i francuskiego as: „as”); Fogg to staroangielska wersja słowa fog: „mgła”, może też pochodzić ze staroangielskiego fogge „trawa pozostała po sianokosach”, nazwisko rzadkie, znane w Anglii od XVI Esq. – skrót od esquire, angielskiego tytułu szlacheckiego pomiędzy gentleman (tytuł najniższy) a knight, także tytuł grzecznościowy, stosowany zwłaszcza wobec Reform Club – angielski klub założony w roku 1836; jego członkowie byli zwolennikami reform (ustawy Reform Act z roku 1832), od roku 1841 z siedzibą przy ulicy Pall Mall 104 w Londynie, w XIX wieku jedna z siedzib Partii Liberalnej, słynął z wielkiej biblioteki i doskonałej kuchni, jako pierwszy z ważnych klubów od roku 1981 przyjmuje na członków George Gordon Noel Byron (1788-1824) – angielski poeta i dramaturg, autor poematów Giaur, Wędrówki Childe Harolda, Korsarz, lord, uczestnik walk o niepodległość Grecji, słynął z urody, miał wrodzoną wadę stopy, stąd uwaga o Giełda – London Stock Exchange, założona w roku 1801 w Londynie, zajmowała się obrotem akcji przedsiębiorstw i innych papierów wartościowych. Bank – chodzi o Bank Anglii (Bank of England), centralny bank Wielkiej Brytanii, przechowujący jej zapasy złota; założony w roku City – najstarsza część Londynu, dzielnica finansowa i handlowa o specjalnym Armator – osoba fizyczna lub prawna (przedsiębiorstwo) prowadząca eksploatację własnego lub cudzego Inner Temple i Middle Temple, Lincoln’s Inn, Gray’s Inn – cztery Inns of Courts, czyli stowarzyszenia adwokackie Wielkiej Brytanii, z siedzibami w Londynie, powstałe w XIV wieku, wydające licencję na prowadzenie praktyki Sąd Słuszności – Court of Chancery, wyższy trybunał Wielkiej Brytanii zajmujący się prawem cywilnym (słuszności, equity), Sąd Ławy Królowej – Court of Queen’s Bench, Sąd Najwyższy Wielkiej Brytanii zajmujący się prawem zwyczajowym (common law), istniał do roku 1873, kiedy to obok Sądu Słuszności został izbą jednego Sądu Najwyższego (High Court of Justice).13 Royal Institution of Great Britain – brytyjskie towarzystwo naukowo-edukacyjne, zajmujące się popularyzacją nauki, założone w 1799 London Institution – brytyjskie towarzystwo edukacyjne, założone w roku 1806, słynęło z osiągnięć w rozwoju chemii, w roku 1912 włączone do Uniwersytetu London Mechanics’ Institution – stowarzyszenie edukacyjne, założone w roku 1823, zajmujące się szkoleniem osób dorosłych, głównie Russell Institution – brytyjskie towarzystwo zajmujące się edukacją naukową, literacką i muzyczną, założone w roku 1808, przestało działać pod koniec XIX Zachodni Instytut Literacki – towarzystwo założone w zachodnim Londynie w roku 1825 przez Francisa Burdetta i Henry’ego Drummonda, zajmowało się nauczaniem języków zachodnich (głównie francuskiego i włoskiego), a także Instytut Prawa – stowarzyszenie prawników założone w Londynie w roku 1823, istnieje Instytut Sztuki i Nauki – organizacja założona w Londynie w roku 1754, zajmuje się szerzeniem postępu w różnych dziedzinach życia, istnieje Jej Królewska Mość – chodzi o królową Wiktorię (1819-1901), władczynię Wielkiej Brytanii i Irlandii od 1837 Towarzystwo Świętej Harmonii – amatorskie stowarzyszenie muzyczne, założone w Londynie w roku 1832, działało do 1882, zajmowało się wykonywaniem muzyki Towarzystwo Entomologiczne – założone w Londynie w roku 1833, poświęcone entomologii (nauce o owadach), istnieje nadal; wszystkie te towarzystwa są wymienione w: Lake, Guide d’Étranger a Londres et dans ses Environs , Paris 1855, s. Bracia Baring – rodzina finansowców, właścicieli założonego w 1763 roku banku John and Francis Baring Company; bank istnieje do dzisiaj jako Baring Kredyt otwarty – kredyt niezabezpieczony, udzielany przez bank wybranym klientom, od których nie wymaga się żadnych Surface (ang.) – powierzchnia, powierzchowność, tu w znaczeniu „pozory”.26 Wist – gra karciana przy użyciu całej talii, w której cztery osoby grają parami przeciw sobie; składa się z licytacji i rozgrywki (wist i wint dały podstawy do brydża), nie można w niej całkowicie Chronometrycznie – dokładnie, wedle wskazań chronometru, precyzyjnego zegara stosowanego w Intarsja – mozaika drewniana; układanie ornamentów, wzorów z kawałków drewna różnego rodzaju, o różnej barwie czy układzie Porfir – potoczna nazwa stosowana na określenie magmowych skał wulkanicznych lub żyłowych, posiadających strukturę Kredens – dawniej pomieszczenie, w którym przechowywano sztućce, zastawę i bieliznę stołową oraz kończono przygotowywanie posiłków przed wniesieniem ich na Molton – rodzaj bawełnianej tkaniny, obustronnie drapanej, podobnej do Saskie płótno – w XIX wieku w Anglii słynęło z jakości płótno do wyrobu obrusów sprowadzane z okolic Plauen w Saksonii (Saxony tablecloth), zdobione haftami i Sherry (jerez, xeres) – hiszpańskie wino wzmocnione alkoholem pochodzące z Andaluzji, bardzo popularne w Wielkiej Brytanii; porto (portwein) – typ wina deserowego alkoholizowanego z dorzecza Duero (Portugalia), tradycyjnie eksportowany z miasta Porto do Anglii; claret – nazwa stosowana w Wielkiej Brytanii na określenie czerwonego wina pochodzącego z Kasja (cynamonowiec chiński, Cinnamomum cassia) – małe drzewo z rodziny wawrzynowatych, uzyskuje się z niego olejek (kasję), używany jako środek leczniczy, dezynfekujący; niekropień (adiantum, Adiantum capillus-veneris) – gatunek z rodziny paproci, roślina ozdobna, służy też do wyrobu syropu dodawanego do Stopnie Fahrenheita – skala temperatury opracowana w 1724 roku przez gdańszczanina Gabriela Daniela Fahrenheita (1686-1736), ma 212 stopni, gdzie 0°F to –18°C (najniższa temperatura zimy w 1709 roku w Gdańsku), a 212°F to temperatura wrzenia wody), zwaną skalą Fahrenheita, stosowana dawniej w w Wielkiej Brytanii, obecnie w USA; 84°F = 28,9°C, a 86°F = 30° Jean Passepartout – imię Jean odpowiada angielskiemu Johnowi i polskiemu Janowi, a znaczące nazwisko Passepartout pochodzi od francuskiego passe-partout (dosł. przejść wszędzie), co znaczy: wytrych, klucz uniwersalny, wielka piła do ścinania drzew, szczotka, ramka, tu w znaczeniu Woltyżer – jeździec popisujący się zręcznością, wykonujący akrobacje na grzbiecie Jules Léotard (1830-1870) – francuski akrobata i gimnastyk, wynalazł trapez, który zaprezentował w 1859 Charles Blondin (1824-1897) – francuski akrobata; w 1859 roku przeszedł po linie nad wodospadem Niagara i kilkakrotnie powtórzył ten wyczyn, dokonując różnych akrobacji; wspominany w różnych powieściach J. Verne’ Zjednoczone Królestwo – właściwie Zjednoczone Królestwo Wielkiej Brytanii i Irlandii, istniejące w latach IIO tym, że Passepartout był przeświadczony o odnalezieniu wreszcie swojego ideału– Daję słowo – rzekł sobie w duchu odrobinę oszołomiony Passepartout – u pani Tussaud41 żem widział jegomościów równie żywych, co mój nowy pan!Należy rzec, że owymi „jegomościami” u pani Tussaud są postacie z wosku, chętnie odwiedzane w Londynie, którym naprawdę brakuje jedynie kilka chwil rozmowy z Phileasem Foggiem Passepartout prędko, lecz mimo to starannie ocenił swego przyszłego pana. Był on człowiekiem mogącym liczyć czterdzieści lat, o szlachetnym i przystojnym obliczu, wysokiego wzrostu, zgrabnym pomimo lekkiej tuszy, mającym jasne włosy i faworyty42, gładkie czoło bez najmniejszych zmarszczek na skroniach, cerę raczej bladą niż rumianą i wspaniałe zęby. Wydawał się być wcieleniem najwyższego stopnia tego, co fizjonomiści nazywają „wypoczywaniem w działaniu”, cechującego wszystkich ludzi, którzy wolą działać bez gadania. Spokojny, flegmatyczny, patrzący przenikliwie i bez mrugania okiem, był skończonym okazem tych zimnokrwistych Anglików, jakich w Zjednoczonym Królestwie spotyka się często, a których lekko sztywny wygląd tak cudownie swoim pędzlem oddawała Angelica Kauffmann43. Widziany w różnych przejawach swego życia, dżentelmen ten sprawiał wrażenie osoby w pełni zrównoważonej w każdej cząstce, równie doskonale wyregulowanej, co chronometr Le Roya44 albo Earnshawa45. Dalibóg, Phileas Fogg to uosobienie dokładności, co było jasno widać po „wyrazie jego stóp i dłoni”, u ludzi bowiem, tak samo jak u zwierząt, członki te potrafią wyrażać Fogg był jednym z tych ludzi o matematycznej precyzji, którzy nigdy nie wymagają ponaglania i zawsze są gotowi, oszczędzają swe kroki i ruchy. Nigdy ani na jotę nie wykroczył poza najkrótszą drogę. Ani jednego spojrzenia nie zmarnował na wpatrywanie się w sufit. Ani jeden jego gest nie był zbyteczny. Nikt nigdy nie widział go wzruszonego czy zakłopotanego. Cały świat nie znał człowieka tak zupełnie się nieśpieszącego i będącego zawsze na czas. Można zatem pojąć, że mieszkał sam i nie zadzierzgnął żadnych więzi społecznych. Wiedział, że żyjąc, nie można się obyć bez tarcia, a ponieważ wszelkie tarcie opóźnia, unikał go wobec Jean, zwany Passepartout, był w każdym calu paryskim paryżaninem, od pięciu lat przebywającym w Anglii, w Londynie, gdzie wykonując zawód lokaja, na próżno poszukiwał pana, z którym mógłby się nie miał w sobie nic z owych Frontinów czy Mascarille’ów46, którzy ze swoim wyniosłym chodem, zadzieraniem nosa, hardym spojrzeniem i obojętnością na wszystko są tylko bezczelnymi nicponiami. Skądże! Passepartout był zacnym zuchem o przyjemnej dla oka fizjonomii, wydatnych ustach, gotowych zawsze coś smakować albo pieścić, osobą miłą i uczynną, o jednej z owych ładnych, okrągłych głów, zawsze chętnie widzianych na ramionach przyjaciela. Oczy miał niebieskie, zdrową karnację, twarz na tyle pucołowatą, że mógł bez lustra widzieć rumieńce na swoich policzkach, szeroką pierś. Przy wysokim wzroście i potężnych mięśniach posiadał herkulesową siłę47, cudownie rozwiniętą dzięki ćwiczeniom odbywanym w młodości. Ciemne włosy były trochę rozwichrzone. Starożytni rzeźbiarze znali osiemnaście sposobów ułożenia włosów Minerwy48, podczas gdy Passepartout znał tylko jeden: trzy pociągnięcia grzebieniem o rzadkich zachować choćby ślad przezorności, nie można rzec, ażeby żywiołowy charakter tego chłopca był zgodny z naturą Phileasa Fogga. Czy Passepartout w każdym calu spełniał wymogi swego pana? To się dopiero okaże. Po młodości, w której nie mógł, jak powiedziano, znaleźć sobie miejsca, dążył do spokoju. Nasłuchawszy się pochwał o angielskiej metodyczności i przysłowiowej zimnokrwistości dżentelmenów, w poszukiwaniu szczęścia wybrał się do Anglii. Na razie jednak los był mu nieprzychylny. Nigdzie dotąd nie zdołał zapuścić korzeni. Służył w dziesięciu domach. W każdym z nich trafiał na dziwaka o zmiennych nastrojach, poszukiwacza przygód albo włóczykija, co mu nie odpowiadało. Jego ostatni pan, młody lord Longsferry, członek parlamentu, noce spędzał w oysters rooms49 przy Haymarket50, skąd nazbyt często do domu powracał niesiony przez policemen51. Pragnący nade wszystko darzyć szacunkiem swego pana, Passepartout odważył się na kilka pełnych szacunku uwag, które spotkały się ze złym przyjęciem i poskutkowały zwolnieniem. Wtedy właśnie dowiedział się, że Phileas Fogg, esq., poszukuje lokaja, i zaczął wypytywać o owego dżentelmena. Osobnik prowadzący życie równie uporządkowane, który nigdy nie sypiał poza domem, nigdy z niego nie wyjeżdżał, choćby na jeden dzień, musiał mu się spodobać. Francuz udał się do niego i w znanych już okolicznościach został wybiciem wpół do dwunastej Passepartout pozostał więc sam w domu przy Saville Row i natychmiast zaczął go oglądać. Dokonał jego inspekcji od piwnicy aż po strych. Ten schludny, uporządkowany, pozbawiony ozdób, purytański52 i doskonale urządzony budynek przypadł mu do gustu. Wydał mu się piękną skorupką ślimaka, lecz taką, która jest oświetlana i ogrzewana gazem drzewnym53, gdyż tak zaspokajano w nim wszystkie potrzeby związane ze światłem i ciepłem. Na drugim piętrze Passepartout bez trudu odnalazł przeznaczony dlań pokój i był z niego zadowolony. Dzwonki elektryczne i przewody akustyczne łączyły go z apartamentami na antresoli54 i na pierwszym piętrze. Stojący na kominku zegar elektryczny chodził zgodnie z zegarem z wahadłem w sypialni Phileasa Fogga, oba urządzenia w tej samej chwili wskazywały tę samą sekundę.– To coś dla mnie, to coś dla mnie! – powtarzał sobie swoim pokoju zauważył również zawieszoną nad zegarem kartkę będącą wyliczeniem codziennych obowiązków. Wymieniała wszystkie szczegóły pracy służącego od ósmej rano, stałej porze, w której wstawał Phileas Fogg, aż do wpół do dwunastej, kiedy to opuszczał dom i szedł na śniadanie do Reform Clubu – w tym podanie herbaty i grzanek o ósmej dwadzieścia trzy, wody do golenia o dziewiątej trzydzieści siedem, uczesanie za dziesięć dziesiąta. Następnie od wpół do dwunastej rano do północy, godziny, w której ów metodyczny dżentelmen kładł się spać, wszystko było zapisane, przewidziane, unormowane. Passepartout z wielką radością wpatrywał się w ten program i karbował w umyśle poszczególne jego jego pana była bardzo dobrze wyposażona i znakomicie zestawiona. Każda para spodni, surdut55 czy kamizelka nosiły swój numer porządkowy, zanotowany w księdze wejść i wyjść, z podaniem daty noszenia kolejno, zależnie od pory roku, wszystkich tych części ubrania. To samo dotyczyło zatem ów dom przy Saville Row, który w czasach wybitnego, lecz roztargnionego Sheridana musiał być przybytkiem bałaganu, dzięki wygodnemu wyposażeniu zapewniał teraz pełnię porządku i dobrobytu. Nie było w nim regałów i książek niepotrzebnych panu Foggowi, ponieważ w Reform Clubie miał do swej dyspozycji dwie biblioteki, pierwszą z dziełami literatury pięknej, a drugą z tomami o tematyce prawnej i politycznej. Sypialnia zawierała kasę ogniotrwałą o średnich rozmiarach, zapewniającą ochronę przed pożarem i przed kradzieżą. W domu nie było żadnych sprzętów służących polowaniu czy wojnie. Oznaczało to panujące w nim całkowicie pacyfistyczne drobiazgowym obejrzeniu tego domostwa Passepartout zacierał ręce z szeroką twarzą rozjaśnioną radością i nieustannie powtarzał:– To istny raj! Tegom właśnie szukał! Odpowiadamy sobie w każdym calu, pan Fogg i ja! Jest domatorem i jakby mnichem! Prawdziwym mechanizmem! No cóż, nie mam nic przeciwko temu, żeby służyć mechanizmowi!41 Pani Tussaud – potoczna nazwa Muzeum Figur Woskowych, założonego w Londynie w 1835 roku przez Marie Tussaud (właśc. Marie Grosholtz); muzeum istnieje do dnia dzisiejszego i posiada swoje filie w różnych miastach Faworyty (bokobrody) – zarost pozostawiony na Angelica Kauffmann (1741-1807) – szwajcarska malarka, tworząca głównie portrety i obrazy o tematyce mitologicznej, przedstawicielka nurtu neoklasycystycznego; w latach 1765-1781 mieszkała w Le Roy – francuscy zegarmistrzowie, Julien (1686-1759) lub jego syn Pierre (1717-1785), uważany za twórcę Thomas Earnshaw (1749-1829) – angielski zegarmistrz, który pod koniec XVIII wieku skonstruował chronometr morski w takim kształcie, jaki istnieje do Frontin – bezczelny i sprytny lokaj, zręcznie doradzający swemu panu, występujący w komediach francuskich z przełomu XVII i XVIII wieku u takich autorów, jak Regnard, Lesage, Gresse; Mascarille – przemyślny i wierny służący z komedii francuskich, najbardziej znany w sztukach Moliera: Pocieszne wykwintnisie, Zwady miłosne, Herkulesowa siła – jak u Herkulesa, rzymskiego odpowiednika Heraklesa, największego herosa w mitologii greckiej, znanego z wielkiej siły, męstwa i umiejętności wojennych; słynął z wykonania dwunastu ciężkich Minerwa – w mitologii rzymskiej bogini italska lub etruska patronująca rzemiosłu i sztuce, identyfikowana z grecką Oysters rooms – także oyster bar, tanie bary, w których podawano alkohol i jako zakąski ostrygi (ang. oyster), w XIX wieku danie pospolite, a nie Haymarket – jedna z głównych ulic w Londynie, w XIX wieku siedziba wielu teatrów, restauracji i Policemen (ang.) – Purytański – odznaczający się surowością zasad moralnych, obyczajów; surowy, Gaz drzewny – mieszanina azotu z wodorem, tlenkiem węgla i metanem, uzyskiwana podczas pirolizy drewna według metody Philippe Lebona; od początku XIX wieku używany do oświetlania miast i domów, obecnie niestosowany ze względu na swoją małą Antresola – półpiętro, poziom pomiędzy parterem i pierwszym piętrem, wysoki Surdut – długa, dwurzędowa marynarka wizytowa, noszona przez mężczyzn w XIX IVW którym Phileas Fogg wprawia w zdumienie swojego służącego PassepartoutO siódmej dwadzieścia pięć Phileas Fogg, po wygraniu w wista dwudziestu gwinei90, pożegnał się ze swymi szanownymi kolegami i opuścił Reform Club. O siódmej pięćdziesiąt otworzył drzwi swego domu i wszedł do sumiennie zapoznający się ze swoimi obowiązkami, zdziwił się ogromnie na widok pana Fogga, który dopuścił się niepunktualności, przychodząc o tej niezwyczajnej porze. Według kartki mieszkający przy Saville Row dżentelmen miał się pojawić dopiero dokładnie o Fogg udał się najpierw do swojego pokoju, a potem zawołał:– Passepartout!Ten nie odpowiedział. Wezwanie to nie mogło dotyczyć jego. Pora była niewłaściwa.– Passepartout – powtórzył pan Fogg, nie podniósłszy ani trochę się pojawił.– Wołałem cię dwa razy – powiedział pan Fogg.– Ależ to nie północ – odparł Passepartout, trzymając w ręku zegarek.– Wiem – stwierdził Phileas Fogg – i niczego ci nie zarzucam. Za dziesięć minut wyjeżdżamy do Dover i grymasu pojawił się na okrągłym obliczu Francuza. Było jasne, że źle coś usłyszał.– Jaśnie pan wybiera się w podróż? – zapytał.– Tak – odpowiedział Phileas Fogg. – W podróż dookoła rozwartymi oczami, podniesionymi powiekami i brwiami, obwisłymi ramionami, zapadniętym ciałem, Passepartout zdradzał teraz wszelkie oznaki zdumienia, posuniętego aż do osłupienia.– Dookoła świata?– W osiemdziesiąt dni – odrzekł pan Fogg. – Nie mamy zatem ani jednej chwili do stracenia.– A kufry…? – zapytał Passepartout, nie mając świadomości, że przechyla głowę na prawo i na lewo.– Żadnych kufrów. Tylko jeden sakwojaż92. Do niego dwie wełniane koszule i trzy pary pończoch93. To samo dla was. Będziemy kupowali po drodze. Weźcie mój mackintosh94 i pled podróżny. Zabierzcie dobre buty. Nie będziemy jednak dużo chodzić. chciałby coś odpowiedzieć, ale nie był w stanie. Opuścił pokój pana Fogga, następnie wszedł po schodach do swojego, opadł na krzesło i użył dość mocnego wyrażenia w swoim ojczystym języku.– Och! Masz babo placek! – dodał. – A raczej ja, tak pragnący wieść spokojne życie…!I zamyślony zabrał się do szykowania rzeczy do wyjazdu. Okrążenie świata w osiemdziesiąt dni! Czy najął się do wariata? Nie… Czy to żart? Pojechać do Dover, niech będzie. Do Calais, no dobrze. Nie mógł mieć zbyt wiele przeciwko temu zacny sługa, który od pięciu lat nie postawił stopy na ziemi ojczystej. Może nawet pojadą aż do Paryża, a tę ogromną stolicę, trzeba przyznać, bardzo chętnie ujrzy znowu. Dżentelmen równie oszczędnie stawiający swe kroki przecież na pewno się tam zatrzyma… Tak, bez wątpienia, lecz było również prawdą, że ten tak dotychczas przywiązany do domu jegomość wyjeżdża, wybiera się w drogę!O ósmej wieczorem Passepartout miał już spakowany skromny sakwojaż zawierający garderobę swoją i pana; następnie, mając nadal zamęt w myślach, opuścił swój pokój, starannie zamknął drzwi i dołączył do pana był już przygotowany. Pod pachą trzymał Bradshaw’s Continental Railway, Steam Transit and General Guide95, mający dostarczyć mu wszelkich niezbędnych w podróży danych. Wziął sakwojaż z rąk Passepartout, otworzył i wrzucił do niego gruby plik tych pięknych banknotów, które były przyjmowane we wszystkich państwach.– Niczego nie zapomnieliście? – zapytał.– Niczego, jaśnie panie.– Mój mackintosh i pledy?– Oto one.– Dobrze, weźcie Fogg wręczył go Passepartout.– Miejcie baczenie – dodał. – Jest tam dwadzieścia tysięcy funtów (pięćset tysięcy franków).Sakwojaż omal nie wypadł z rąk Passepartout, jakby te dwadzieścia tysięcy funtów były w złocie96 i miały znaczną i służący zeszli po schodach, a drzwi wejściowe zostały zamknięte na dwa dorożek znajdował się na końcu Saville Row. Phileas Fogg i Passepartout wsiedli do caba97, który pojechał szybko na dworzec Charing Cross98, gdzie dochodziło jedno z odgałęzień linii South Eastern po ósmej cab stanął przed bramą dworca. Passepartout zeskoczył na ziemię, za nim wysiadł jego pan i zapłacił tej chwili biedna żebraczka trzymająca za rękę dziecko, stojąca boso w błocie, nosząca podarty kapelusz, z którego zwisało jedno nędzne pióro, i łachmany pod chustą w strzępach, podeszła do pana Fogga i poprosiła o Fogg wyjął z kieszeni wygrane w wista dwadzieścia gwinei i powiedział, podając je żebraczce:– Weźcie, zacna kobieto, cieszę się, że was spotkałem!I poszedł poczuł, jak wokół źrenic robi mu się mokro. Pracodawca zdobył spore miejsce w jego natychmiast do wielkiej hali dworca, gdzie Phileas Fogg polecił Passepartout kupić dwa bilety pierwszej klasy do Paryża. Kiedy się potem odwrócił, zobaczył swych pięciu kolegów z Reform Clubu.– Drodzy panowie, wyjeżdżam – powiedział – a różne wizy przybite w moim paszporcie, który w tym celu zabieram, umożliwią po powrocie sprawdzenie przebytej przeze mnie trasy.– Och, panie Fogg – odparł uprzejmie Gauthier Ralph – nie ma potrzeby. Zdamy się całkowicie na pański honor dżentelmena.– Lepiej wszakże, aby tak było – stwierdził pan Fogg.– Będzie pan pamiętał, kiedy ma powrócić…? – zapytał Andrew Stuart.– Za osiemdziesiąt dni – odrzekł pan Fogg – w sobotę, dwudziestego pierwszego grudnia 1872 roku, o ósmej czterdzieści pięć wieczorem. Do zobaczenia, ósmej czterdzieści Phileas i jego służący zajęli miejsca w tym samym przedziale. O ósmej czterdzieści pięć zabrzmiał gwizd i pociąg była ciemna. Padała drobna mżawka. Phileas Fogg, siedzący w swoim kącie, nic nie mówił. Passepartout, nadal ogarnięty oszołomieniem, bezwiednie trzymał mocno przy sobie sakwojaż z nie dojechał jeszcze do Sydenham100, kiedy Passepartout wydał istny krzyk rozpaczy.– Co z wami? – zapytał pan Fogg.– Przez… ten pośpiech… zamieszanie… zapomniałem…– O czym?– Zakręcić kurek gazowy101 w moim pokoju!– Trudno, mój drogi – zapowiedział chłodno pan Fogg – będzie się palił na wasz rachunek!90 Gwinea – dawna moneta brytyjska, której wartość wynosiła 21 szylingów, czyli nieco więcej niż funt szterling (20 szylingów).91 Calais – miasto w północnej Francji, położone najbliżej Anglii, port nad Cieśniną Sakwojaż – dawna torba podróżna z tkaniny, zamykająca się jak torebka Pończochy – oczywiście nie były to pończochy w dzisiejszym rozumieniu, noszone przez kobiety, ale pończochy wełniane lub lniane, od wielu wieków będące elementem stroju Mackintosh – płaszcz z lekkiej, nieprzemakalnej tkaniny, wynalezionej przez Charlesa Macintosha w roku 1824, o tej samej Pełen tytuł Continental Railway, Steam Transit and General Guide for Travellers through Europe (ang. Kontynentalny rozkład jazdy pociągów i parowców i ogólny przewodnik dla podróżujących po Europie) Bradshawa – przewodnik po Europie kontynentalnej zawierający szczegółowy rozkład jazdy pociągów i statków, opracowany przez George’a Bradshawa (1801-1853), angielskiego kartografa, drukarza i wydawcę, ukazywał się w latach W złocie – w owym czasie standard funta w złocie wynosił 4,25 funta za uncję (ok. 28,35 g), czyli 20000 funtów odpowiadało około 1330 kg Cab (ang.) – dorożka, lekki powóz dwukołowy, zaprzężony w jednego konia, z nasuwaną Charing Cross – dworzec kolejowy w centrum Londynu, otwarty w roku 1864, stacja końcowa linii South Eastern, główne połączenie z kontynentem, istnieje nadal po wielkiej przebudowie w latach 80. XX South Eastern Railway – linia kolejowa z Londynu do Dover i Folkestone o długości 80 mil (128 km), działająca od roku 1842 (do Dover od 1844).100 Sydenham – stacja kolejowa w południowym Londynie, otwarta w roku 1839, na linii South Eastern odległa od dworca Charing Cross o 8,4 mili (13,5 km).101 Kurek gazowy – chodzi o gaz używany w XIX wieku do oświetlania pomieszczeń.
Nauka XIX wiek przyniósł ze sobą nowe możliwości szybkiego okrążenia świata. Jeszcze w połowie wieku sama podróż ze wschodniego wybrzeża Stanów Zjednoczonych na zachodnie zabierała sześć miesięcy. Pod koniec lat sześćdziesiątych świat można było już objechać w 80 dni. Bombaj, 8 luty, 2011 Teraz każdy mógł usiąść nad mapą, sporządzić plan, wykupić bilety i zrobić coś co jeszcze niedawno zarezerwowane było tylko dla największych śmiałków. Rewolucyjne znaczenia miały trzy wydarzenia: otworzenie pierwszej transkontynentalnej linii kolejowej w Stanach Zjednoczonych (1869), połączenie linii kolejowych na subkontynencie indyjskim (1870) oraz ukończenie budowy Kanału Sueskiego (1869). Jeszcze półtora roku temu wiele osób patrzyło na mnie z przymrużeniem oka, kiedy mówiłem o planowanej podróży, która miała się odbyć na podstawie książki Juliusza Verne „W 80 dni dookoła świata”. Byli sceptyczni, że uda mi się objechać świat przy ograniczonym budżecie, i że ludzie z różnych części świata pomogą mi w realizacji projektu. 22 stycznia o godzinie 13:00 stawiłem się przed Klubem Reforma mieszczącym się w Londynie przy ulicy 104 Pall Mall. Klub ten już na zawsze pozostanie związany z książką Verne, jako miejsce, w którym narodziła się idea tej niesamowitej podróży. Patrzyłem na tablicę z adresem i niedowierzałem, że znajduję się w miejscu, z którego w 1872 roku dookoła świata wyruszył Phileas Fogg. Wydawało mi się to ciągle niewiarygodne, ale właśnie rozpoczynałem swoją własną podróż śladami bohatera książki. Całe miesiące spędziłem przygotowując się do wyprawy. Zrobiłem to, co mogłem. Bez wątpienia wkradły się jakieś gafy i absurdy, ale przyjemnie było przyglądać się jak coś co jeszcze kilkanaście miesięcy temu było abstrakcją powoli stawało się rzeczywistością. W ciągu tego czasu blisko trzydzieści hoteli zaoferowało mi pomoc i dach nad głową w trakcie podróży. Ktoś inny zapewnił bilet na statek albo na pociąg. A wszystko to za zwykłą chęć dzielenia się i pomagania w Aleksandrii, do której płynąłem statkiem z Wenecji, został w międzyczasie zamknięty z powodu rewolucji, która kilka dni wcześniej wybuchła w Egipcie. Z pokładu zszedłem w Tartus w Syrii i przez Damaszek - również w Syrii, i Duabaj w Emiratach Arabskich dotarłem do Bombaju, gdzie jestem obecnie. Nie było mi zatem dane odwiedzić Biblioteki Aleksandryjskiej i zobaczyć Kanału Sueskiego w Egipcie, ale z drugiej jednak strony reorganizacja trasy podróży była wyzwaniem, a wyzwania są źródłem przygody, o którą przecież tutaj głęboko w coś wierzymy - jak w „Pielgrzymie” napisał Paulo Coelho, czujemy się silniejsi od całego świata, ogarnia nas pogoda ducha. Ta niepojęta siła pomaga nam podejmować trafne decyzje we właściwym czasie, a kiedy osiągamy cele, jesteśmy zaskoczeni swoimi zdolnościami. Michał Cichecki Więcej na Tagi damaszek podróż dookoła świata ZAPISZ SIĘ NA NEWSLETTER Dowiaduj się więcej o świecie i bądź na bieżąco z naszymi informacjami, poradami, konkursami JESTEŚMY W SOCIAL MEDIACH